Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Raketa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Raketa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lutego 2013

100! Drewniana Raketa

Jak napisałem poniżej, umieszczam post pod koniec roku.
Dla pytających jak to w lutym, odpowiadam: przecież 9 lutego kończy się Rok Smoka, a 10 lutego zaczyna się Rok Węża... No dobra, szybki wymysł i google:)
 Dzisiaj zamieszczam jubileuszowy setny post, więc warto wrzucić w końcu jakąś ciekawą pozycję, a czemu by nie pokazać mojego Drewniaka, paskudny wytwór chorej wyobraźni zblazowanego komunistycznego projektanta? ok, pojechałem, może to futurystyczne steampunkowa wersja zegarkó z lat 70-tych? któż to może wiedzieć.

sobota, 15 grudnia 2012

Kapusta w drugim ujęciu

 Przeglądając (znowu te wspomnienia) olbrzymi katalog ze zdjęciami moich zegarków wpadłem na nie publikowane jeszcze na blogu zdjęcia Rakety którą już kiedyś pokazywałem. Zatem nie będę znowu o nim pisał, a co:) natomiast wrzucę jej zdjęcia bo myślę że warto je zobaczyć.




wtorek, 8 listopada 2011

W sportowym klimacie Raketa

Nastała jesień (choć aura bardziej pasuje do późnego lata), więc i ciemno się robi szybciej, jak i sen bardziej morzy. Niemniej jednak dzięki temu będę miał trochę więcej czasu na publikowanie kolejnych egzemplarzy, co niniejszym czynie.

Dzisiaj na warsztat wziąłem coś na sportowo, choć raczej jest to klimat kibica sportowego, bo nie wyobrażam sobie radzieckiego lekkoatlety biegającego z takim klockiem na nadgarstku.
Produkt około-olimpijski związany z olimpiadą w Moskwie w 1980r, znaleziony po długich poszukiwaniach, bo ciężko go dostać w zadowalającym mój wybredny gust (jeśli chodzi o zegarki) stanie.
Oczywiście gdzie nie byłoby lepiej kupić niż poprzez ebay na ukrainie:) gdyby nie stan to bym się nie pokusił, ale uważam że warto było. Teraz jeszcze do tego czarny pasek z czerwonymi nićmi i obowiązkowo czerwone skarpety i można iść na imprezę w stylu lat 80tych:)

wtorek, 26 lipca 2011

Fenomen drewniaka


Ostatnie zakończenie aukcji na ebay skłoniło mnie do refleksji, czy zegarki radzieckie nie zaczynają być przesadnie drogie?
Jednym z czołówki listy dla kolekcjonera który już coś wie o radzieckich zegarkach jest raketa, której koperta wykonana jest z drewna. Istnieją 2 modele, z tarczą metalową oraz tarczą drewnianą.
Z informacji z sieci oraz filmów w których wystąpili byli pracownicy fabryk wynika, iż takich "drewnianych" Raket było wyprodukowanych 1000szt. Czy to prawda? trudno powiedzieć, z tego co udało mi się ustalić, oficjalnie w Polsce mają ją 2 osoby, 1 w Szwajcarii, USA, Rosji oraz jeszcze jeden egzemplarz którego nie udało mi się kupić a jest w Azji.
Kilka dni temu zakończyła się aukcja dotycząca drewniaka i jak wiele osób zaskoczony byłem ceną. W miarę rozsądną było 200-400$, ale kwota grubo ponad 1000$ stawia tą raketę w szeregu z naprawdę zacnymi egzemplarzami Szwajcarskimi. Albo ktoś miał straszne ciśnienie, ale nadchodzi ten czas, w którym aby kupić radziecki czasomierz, trzeba będzie wyłożyć kilka tyś. - choć raczej to pierwsze:) Tak czy inaczej, szaleństwo jest i to wyraźne, czas chyba kupić tokarkę do drewna i chałupniczo przerabiać Rakety:)

czwartek, 24 czerwca 2010

Blok wschodni a reszta świata czyli jak pakowano zegarki...

Poprzez różne źródła mam wielu znajomych kolekcjonujących zegarki zarówno z polski jak i z całego świata (ostatnio przybył do mnie jeden zegarek z Malezji). Część z nich poprzez swoje sposoby nabywa większe ilość radzieckich nówek - jak to było w przypadku kolegi włocha, który od ręki kupił 700 nowych w pudełkach! To oczywiście wymaga posiadania większej gotówki, ale to już inny temat.
Ciekawą kwestią jest sposób pakowania. Miałem niedawno przyjemność załatwienia Rakety World Time, która była skierowana w dużej partii w latach 90-tych na rynek polski. Zegarek wyglądał jak każdy NOS, tzn małe plastikowe pudełko, pogięte papiery, nieraz taki zegarek narażony był na obijanie się po wewnętrznych ściankach do skutkowało pojawieniem się niewielkich rysek.
Przyjrzyjmy się teraz produktowi na rynek włoski. Każdy jeden zegarek zapakowany ślicznie w podłużne pudełko, obłożony welurową szmatką aby się nie porysował, do tego każdy ma założony pasek skórzany - jakby z innej fabryki wyszedł mimo że to ten sam zegarek! Czy to specjalne założenia na rynek włoski? tego nie wiem, ale wiem na pewno że ich były bardziej dopieszczone. Swego czasu widziałem również Komandira na rynek włoski, był zapakowany w drewniane pudełko ze spacjalnymi wycięciami pod koronkę, oczywiście również ze skórzanym paskiem...

poniedziałek, 29 marca 2010

Dziadkowy zegarek

Po moim dziadku niestety nie pozostał mi żaden zegarek, a szkoda bo były wspaniałą pamiątką (nie mówiąc o pozycji na piedestale w kolekcji), natomiast ta Raketa wizualnie od razu mi mówi: to idealny zegarek dla starszego mężczyzny:)
Raketa ta, z niewiadomych przyczyn nie jest poszukiwana przez kolekcjonerów, a wielka szkoda. Zegarek zacnie się prezentuje, "promienisty" brąz na tarczy nadaje mu styl vintage, co przy obecnej modzie sugeruje, że noszenie jego nie będzie już obciachem, tylko **** (w to miejsce wstaw Twoje ulubione słowo bo nie jestem na bieżąco które obecnie jest najmodniejsze - cool, trendy, glarour, freaky, jazzy, itp).
Nie mogę zapomnieć również wielbicielach dużych zegarków - ta Raketa również będzie ich spełnieniem - 42mm!
Jeśli Ci się spodobał, bardzo mi miło:) wtedy zapraszam do cofnięcia się w czasie do jej siostry. Jeśli się nie spodobał, trudno - ja i tak będę go nosił do moich vintage kurtek.

niedziela, 31 maja 2009

Zielona Raketa olbrzym

Kolejny egzemplarz z hurtowego zakupu z rynku niemieckiego. Tym razem siostra prezentowanej Rakety, z tym że inny jest kolor tarczy, oraz nazwa marki jest pisana inną czcionką. Co prawda jest olbrzymia ilość kombinacji kolorystycznej (czarne, kilka odmian niebieskiego i czerwonego, a do tego chromowane albo pozłacane), ale ten zegarek na pewno mi nie zbrzydnie.
Jest to produkcja z lat 80-tych, która w przypadku tego modelu przeleżała sobie grzecznie te 20-kilka latek w oczekiwaniu na mnie;) Rozmiar zegarka jest również słuszny, bo ma 42mm średnicy!
Raketa ta była również niezbędnym elementem dla piechurów z ZSRR, ponieważ pozwalała na szybkie określenie czasu w całym związku radzieckim, w którym było kilka stref czasowych.
Cóż więcej mówić? lepiej podziwiać ten egzemplarz:)
PS. jedynym minusem jest rozmiar uszu, tylko 18mm, co przy tak dużej średnicy nie wypada rewelacyjnie (porównując do elektroniki która jest trochę mniejsza a ma uszy większe o 2mm)

środa, 1 kwietnia 2009

Długo oczekiwana Raketa


Na początku była Raketa w szarym odcieniu, nóweczka, która bardzo mi spasowała. Ponieważ mam zboczenie zbierać zegarki produkowane w seriach (jak np. Sławy lodówki, Sławy automaty itp), chciałem koniecznie dokupić do tej Rakety jakąś z jej sióstr. Po ponad roku poszukiwań odnalazłem, tyle że na zdjęciach. Kolejne dwa lata poszukiwań, niedokończonych zakupów (ktoś mnie przelicytował), aż w końcu udało się i oto ta piękność.
Po otrzymaniu długo oczekiwanej paczki oczom mym ukazało się pudełeczko które już dzisiaj jest rzadkością, w którym mieszkała sobie Raketa przez równe 21 lat.
Jej urodziny datowane są w dokumentach na marzec 1988r, czyli 21 lat skończyła w marcu br. Nie da się ukryć, ma swój urok, poza tym świetnie leży na ręce, pomimo 18mm w uszach. Dzisiaj w pierwszym dniu prawdziwej wiosny widać było bardzo ładnie jak światło a właściwie słońce układa się na tarczy gliszowanej w różne strony. Do tego "zapach" nowości - oj to coś co lubię;) Dwoma słowy, zakup jak najbardziej udany, a siosty chyba się ze sobą dogadają (nawet paski mają takie same:)

poniedziałek, 12 stycznia 2009

Elegancka Raketa


Można mówić wiele który z radzieckich zegarków jest najbardziej elegancki. Zazwyczaj każdemu kolekcjonerowi, ale nie tylko, kojarzy się z nim Poljot De Lux. Bądź co bądź cieniutki, czasem spotykany w stalowej kopercie, prosta, czytelna tarcza. Do tego nie można zapomnieć o niezłym mechanizmie 2209, który po tylu latach wielu uznaje za bardzo dobry. Co prawda przyznaję że Poljoty De Lux są eleganckie, jednakże wg mnie bardziej eleganckim zegarkiem jest ta oto Raketa. Tego tonu nadaje jej na pewno śnieżno-biała tarcza, wyraźne wskazówki oraz delikatne indexy.
Raketa ta wyprodukowana została w latach 70-tych, więc ma "tylko" 30kilka lat. W tym przypadku nie można powiedzieć że istnieje kilka wersji, ponieważ osobiście nigdy nie widziałem tego zegarka w srebrnym zestawie, ew. z czarną tarczą. Owszem, są podobne, jednak różnią się np. strukturą tarczy, czy kopertą. Dodatkowo tych egzemplarzy również stosunkowo wiele nie wyprodukowano, więc tym bardziej marne szanse na spotkanie kogoś kto ma to samo na ręce założone, prawda?;)

piątek, 7 listopada 2008

Raketa - ogólnoświatowy czas

Od początku miałem zgryz: jak przetłumaczyć tą ładnie brzmiącą nazwę Raketa World Time? Jako że czuję się Polakiem i nie jestem gęsią, próbowałem użyć typowo polskiej nazwy, choć szczerze powiedziawszy wciąż nie wiem jak to ma brzmieć:) Niemniej jednak dalej będę próbował jakoś ją nazwać.
O zegarku - olbrzym, jeden z największych kalibrów zza wschodniej granicy, który niesamowicie rzuca się w oczy. Zdobyty od niemca w stanie sklepowym, aż dziw że u nich to jest, a u nas już coraz rzadziej... Piękność w kolorze czerwieni...

niedziela, 14 września 2008

Raketa "Pajęczyna" Schaffhausen

Dlaczego pajęczyna? wiele osób na forum w ten sposób ją określa, ponieważ ma pomiędzy indexami linie, nadające jej specyficzniego wyglądu "pajęczyny".
Zegarek pochodzi z lat 80-tych, ale przetrwał do dzisiejszych czasów w idealnym stanie, ponieważ został zakupiony przez jednego z zegarmistrzów z Poznania, który to chomikował je w kartonie, aż do czasu gdy kolega Łukasz wydobył je od niego. Później jeden z kilku uratowanych egzemplarzy trafił do mojej kolekcji jako prezent na "zajączka":) 2007 i od tej pory bardzo się z Raketą lubimy.
A skąd Schaffhausen? a no w tle widać kawałek czapeczki IWC, która odkąd ją otrzymałem na lipcowym spotkaniu członków Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków, stała się moją ulubioną. Dodatkowo jest to idealny komplet kolorystyczny, bo chyba co do tego że Raketa jest jakościowo odpowiednikiem IWC to chyba nikt nie ma wątpliwości?;)

piątek, 1 sierpnia 2008

Klimat Orient'alny c.d.


Trochę się ich nazbierało. Zadziwiające jest to, że widząc pojedynczy zegarek, nie zwracałem na niego uwagi. Gdy nagle pojawiło się ich kilka, coś można było w nich dojrzeć... Tu chyba oryginalność i upchanie na tarczy trochę informacji (prawie jak w Breitlingu;) ) wywołuję tą euforię. Co tu dużo mówić, kolejne dwie sztuki w stylu Orienta. Jeden na rynek wewnętrzny, drugi na eksport. W sumie różnica oprócz napisów na tarczy jest jeszcze jedna: eksport ma błyszczące, srebrne wskazówki. Radzieccy obywatelowie nie mieli już takich "pięknych" wskazówek. Musieli się zadowalać zwykłymi, białymi. Ehhh, tamte lata były specyficzne...
A co mi tam zależy, jak szaleć to szaleć, zakładam oba i idę coś zjeść:)

czwartek, 31 lipca 2008

Kapustka vel. winniczek



Jeden z większych radzieckich zegarków, Raketa z "wiecznym" kalendarzem. Pokazując to zdjęcie na forum, jeden z klubowych kolegów nazwał go kapustką i jak to określił: "ślepia wyszły mu jak winniczkowi". Zegarek ze względu na rozmiar i ciekawie dobraną kolorystykę rzeczywiście nie pozwala przejść koło niego obojętnie. Zastanawiające jest to, czy radzieccy projektanci przypadkiem nie skopiowali tego wzoru z marki Orient? bo trochę to tym zalatuje...

piątek, 11 lipca 2008

Granatowe słoneczko


Takie cudeńko mi się trafiło na allegro.pl
Nie miałem pojęcia czy wogóle to to będzie zegarkiem, bo zdjęcie było koszmarne i niewyraźne, ale zaufałem instynktowi poszukiwacza i bingo!
Zegarek okazał się nóweczką, w pudełku. Co jak co, ale przy tym zegarku jego projektant miał niezłą jazdę:) Było znacznie więcej wersji kolorystycznych, nawet nawiązujące do olimpiady w Moskwie w 1980r., ale mało jest ich w takim stanie jak ten.Do tego akurat przypadkiem kupiłem na ebay regimental strap w kolorze który bardzo do niego pasuje i oto mam "eksponat". Nic poza tym, bo o ile w pozostałych moich zegarkach chodzę, to ten założyłem tylko raz i jakoś mi nie leży. Lecz pomimo tego jakoś się lubimy. Nie wiem co on ma w sobie, ale jednak coś w nim jest. Może za jakiś czas na to wpadnę, a do tego czasu będzie miał ksywkę słoneczko.
Copyright © 2008 Krzysiek_W k.wlodkowski@gmail.com