Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sława. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sława. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 lipca 2010

Beżowa Sława do Syreny


Przymierzając do moich miniatur klasycznych samochodów PRL najbardziej pasujący zegarek, wybór padł na Sławę brązowo-beżową. Co prawda w dalszych planach mam zakup takiej fury czyli Syreny jako 3 samochodu i o tym może kiedy indziej napiszę, ale dodatek do ubioru do niego już mam - zarówno pod względem kolorystyki, okresu produkcji jak i stylu:) To kolejny egzemplarz z "klockowatych" Sław po granatowej i srebrnej.
Ten model występuje zarówno w wersji na rynek europejski jak i na wewnętrzny, a mimo innej czcionki i liter, zegarki te się różnią (choć dotyczy to tylko tego dwukolorowego modelu). Przedstawiona Sława na rynek radziecki ma tarcze beżowo-brązową z gładką powierzchnią, natomiast na rynek zewnętrzny jest to czarno-złotawa kolorystyka. Nie wiem czy chodzi o oszczędność koloru jak w przypadku Raket z "wiecznym" kalendarzem czy ot taka bliżej nie znana przyczyna, ale jest to wyraźne odróżnienie. Dokładając do niej pasek Redy w idealnie tym samym odcieniu brązu, mamy świetny nietuzinkowy zegarek.

poniedziałek, 19 lipca 2010

Sława arbuz - nie dla homofoba


Tego jeszcze nie grali - radziecki zegarek z różową tarczą! jak świat długi i szeroki to chyba jedna z nielicznych produkcji naręcznych zegarków przeznaczonych dla mężczyzn w takim kolorze.... Aż ciężko w to uwierzyć, ale rosjanie oprócz białych, czarnych, zielonych i niebieskich kolorów mieli w palecie RÓŻ! no cóż, jakiś cel w tym był, niemniej jednak trudno go ustalić:)
Jego "odmienność" tak wpływa na kolekcjonerów że wszyscy ostatnio pragną go mieć, zwąc go "Arbuzem" - coś w stylu, "nie jestem starą panną/kawalerem, jestem singlem";).
Wiem jedno, na pewno nie jest to zegarek dla homofoba a dla prawdziwego kolekcjonera który nie zraża się niczym, nawet tą Sławą - chwała im za to.

środa, 17 marca 2010

Zegarek dla inżyniera

Skąd pomysł na takie określenie? m.in. dlatego że na tarczy żadnego innego radzieckiego zegarka nie widziałem tylu równoległych do siebie linii w jednej części tarczy połączonych z prostopadłymi. Jakoś mi dopasował się do tego określenia. Oczywiście nie mówię o współczesnym inżynierze, tylko o tym z epoki, w której sprzęty widoczne na zdjęciach były na porządku dziennym. Rapidografy, cyrkle, suwaki logarytmiczne, normy itd...
Zegarek ten pochodzi z lat 80-tych (jak większość z mojej kolekcji), odkryty został na allegro wraz z fabrycznym opakowaniem. Rozmiar w normie 37mm to nie jest mało, a na mój nadgarstek optymalnie. O normalnej wielkości zegarków kiedyś może napiszę, bo skłania mnie do tego to co widać na ulicach - im większy tym lepszy. Ciekawe kiedy zegarki wielkości okrętowych chronografów staną się modne do noszenia? a wracając do Sławki - jeszcze co prawda nie gościł na nadgarstku, ale ujrzy światło dzienne a właściwie ujrzy go świat w niedzielę, gdy spojrzy na niego kamera TV Polsat, ale o tym w następnym poście po weekendzie...

czwartek, 3 września 2009

Złota lodówka


To już nr 3 z zestawu chłodzącego w mojej kolekcji, po medycznej i czarno- białej. Ostro licytowana na początku na allegro bo w pudełku z papierkami, ale o dziwo cena stanęła na bardzo normalnym poziomie jak za nówkę. Jest to pierwszy egzemplarz w pozłacanej kopercie, choć szczerze mówiąc raczej leżakujący ze względu na jej specyficzny kolor, bo kształt raczej pasuje mi do luźnego ubioru.
Produkcja jak w poprzednich lodówkach również ze schyłku ZSRR (1989r), więc ma dopiero 20lat, ale wydaje mi się jakby to było nie tak dawno... Pamiętam jak razem z ojcem chodziliśmy w sobotę na targ i oglądaliśmy co ciekawego przywieźli rosjanie. Niewiele tych przedmiotów zostało w mej pamięci, ale ten zegarek w niej był. Może dlatego się na niego skusiłem? może nawet go jutro założę do pracy?:)

piątek, 6 marca 2009

Lodówka w lodówce



Zarzekałem się, że będę miał tylko okrągłe koperty, ew. eliptyczne, a tu masz, prostokątna. Ale czego się nie robi dla lodówkowej Sławy. To nr 2 w kolekcji innych kształtów, na które tak naprawdę bym nawet nie spojrzał gdyby nie prezentacja prawie wszystkich jej odmian w kolekcji kolegi. Po pierwszym zakupie lodówki medycznej zapragnąłem mieć kolejną i to dokładnie taką jak ta ze zdjęć obok. W jej odnalezieniu pomógł mi kolega z klubu KMZiZ który miał ją w dwóch egzemplarzach. Drogą wymiany handlowej trafiła ona pod mą strzechę i po małym smarowaniu chodzi jak ta lala, punktualnie niczym szwajcar. Co prawda nie jest opisana cyrylicą, ale w wersji exportowej równie ładnie się prezentuje, a dodatkowo wzbudza ciekawość w czasach gdzie głównie na nadgarstkach widać okrągłe kwarce - a fee...
Nazwa lodówka wzięła się od kształtu przypominającego lodówkę, więc na "pejzaż" wybrałem półkę z lodówki z nabiałem:)

piątek, 23 stycznia 2009

Lodówka nr 1 - Lekarska

Czego to ludzie nie wymyślą w zegarku? od dawna lekarze używali zegarków do pomiaru tętna poprzez naciśnięcie kciukiem w nadgarstku na żyłę i liczyli częstotliwość tętna w danej jednostce czasu. Radzieccy inżynierowie poszli krok dalej, umieścili na tarczy wskaźnik ułatwiający ten odczyt. Do zegarka była nawet załączona instrukcja jak odczytywać te pomiary, ale niestety jej nie dostałem. Pomiar polega na policzeniu 15 uderzeń serca od momentu pojawienia się sekundnika w pozycji na godzinie 6 bądź 12. W zależności ile to potrwa, w momencie wybicia 15 uderzenia serca należy odczytać z tarczy pomiar.
Przykład:
Jeśli pacjentowi w ciągu 5 sekund serce uderzy 15 razy, znaczy to że jego tętno w tym momencie wynosi 180 uderzeń na minutę. Jako były sportowiec mogę napisać że to sporo, choć nieraz zdarzało mi się znacznie przekraczać tą granicę i przebywać w zakresie beztlenowym (w skrócie mówiąc, max. tętno powinno wynosić 220 minus wiek w latach).
Z zegarkiem był oczywiście paszport, czyli kartka z opisem dokładnie tego modelu. Zegarek ten jest marki Sława, działający w prawidłowo w temperaturze od -10°C do +40°C. Zegarek ten jest stosunkowo młodym egzemplarzem w mojej kolekcji, jego "urodziny" datowane są w papierach na kwiecień 1989r, czyli za kilka miesięcy skończy 20 lat - młodzik. Wydobyty z zapasów włoskiego kolekcjonera, który będąc 1990r. w zsrr kupił ich kilka sztuk na przyszłość, a od kilku lat 3 egzemparze z jego zapasów są w polsce. Jeden z nich jest w kolekcji kumpla, który oprócz kolekcji radzieckich czasomierzy, ma prawie całą kolekcję dokładnie tego modelu Sławy - koperta w formie lodówki.

niedziela, 27 lipca 2008

Sławy czar c.d.

Można myśleć, co ten Krzysiek_W w nich widzi, a on pozostaje przy tym samym, urokliwe kolosy:) Ta sztuka również jakoś przetrwała te 20-kilka lat, nim trafiła pod mą strzechę, a na pewno trochę tu zabawi. To druga ze Sław automatów, która znajduje się w mojej kolekcji, pierwsza kilka postów wcześniej się prezentowała. Kolor sam w sobie jest ładny lecz taki zegarek rzuca się w oczy (zazwyczaj ludzie noszą z czarnymi, albo białymi tarczami), ale ogólnie wrażenie ciekawe. Tak, to dobre słowo;)

wtorek, 22 lipca 2008

Ah ta Sława...


Kiedyś nie podobał mi się ten styl. Uważałem że jest paskudny, toporny i zero w nim gracji.
Z czasem jednak coś zaświtało i mój wzrok delikatniej popatrzył na to cudo. Jak to nie jest piękne, oczywiście że jest!
Może gdyby Sławcia nie była nówka i wyglądała jak większość z allegro, czyli podrapana, nie miała by tego uroku, jednak gdy się tak błyszczy, wygląda całkiem całkiem. Przywdziana w nowe krokodylowe szaty, prezentuje się dostojnie. Ah ta moja Sława;)
Copyright © 2008 Krzysiek_W k.wlodkowski@gmail.com