
Kolejne moje kroki gdy obieram zegarki z poczty i otwieram paczkę to:
1. Ściągnięcie paska i teleskopów i wylot do kosza (chyba że zegarek to NOS, wtedy teleskopy trafiają do magazynu. Wszystkie paski quasi skórzane i skórzane nie wiadomo przez kogo były zakładane, więc i pot i bakterie poprzedniego właściciela na nim osiadły. Może jest to podejście rodem z serialu "Detektyw Monk":)
jednak wolę mieć na ręku coś zdezynfekowanego.
2. Wyjęcie mechanizmu do pudełka, a koperta, dekiel, pierścienie i koronka z wałkiem wpadają do miseczki z gorącą wodą i płynem do mycia garów. Po kilkunastu minutach zaczyna się ostra polerka starą szczoteczką do zębów, dzięki czemu wszystkie szczelinki w uszach, przy szkiełku zostają ładnie doczyszczone i zegarek może być zmontowany.
3. Przeczyszczenie o ile trzeba tarczy, choć to ostatnio rzadko robię, po primo bo kupuję zazwyczaj w bdb stanie, sekundo niektórym tarczom można zaszkodzić przy ich czyszczeniu.
4. Przepolerowanie szkiełka pastą, np. K2 Tempo Turbo, ładnie usuwa drobne ryski i dzięki temu można uratować oryginalne szkiełko od wymiany (niektórych też już nie da się dostać)

5. Przepolerowanie koperty (jeśli jest stalowa) "wełną metalową" - nie wiem jak to się nazywa dokładnie, do dostania w sklepach z artykułami gospodarczymi. Materiał ten ładnie wygładza wszystkie zarysowania.
6. Zmontowaniu wszystkiego w całość, dobrania odpowiedniego paska z zapasów, zmontowanie na nowych stalowych teleskopach i już wszystko ładnie pachnie i cieszy oko. Teraz tylko dobrać koszulę do zegarka i można iść do pracy, chyba że w paczce dostanę więcej niż 1 zegarek - wtedy jest jeszcze dylemat który wybrać?
spróbuj benzyną... o niebo lepiej niż wodą
OdpowiedzUsuń