
Srebrne, olbrzymie brzydkie "cudeńko" z lat 80-tych. Dość popularny egzemplarz na allegro, ale do niedawna nie wierzyłem że uda się kupić taką nówkę a tu jest:) olbrzymi kawał blachy, szkoda tylko że kreator tego Poljota nie pomyślał o tym żeby kopertę zrobić stalową - strasznie szybko się rysuje chrom ze względu na jego rozmiar i dużą powierzchnię boczną koperty. Ale dzięki tej powierzchni zegarek prezentuje się okazale, a o to chyba też w radzieckich chodzi. A jak Wam się podoba?
Super blog :)
OdpowiedzUsuńzapraszam na mój !
www.cherub-campus.blogspot.com
Jasiek
Bardzo ciekawy blog, mój Tato dawno temu naprawiał zegary. Miał ich pełną szufladę i pół korytarza kukułko_skrzynek i innych wahadłowców :D Sentyment jakiś mi pozostał, ot co...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Ten zegarek jest tak brzydki, że aż piekny. Trudno przejść obok niego obojetnie.
OdpowiedzUsuńWspaniały blog, często czytam z przyjemnością. Dobrze, że jeszcze są tacy ludzie jak Ty, że chcą się podzielić swoją pasją z innymi.
OdpowiedzUsuńA Poljocik super! Duży, masywny, ale jest coś w nim oszałamiającego. Tak jak napisałeś na Allegro bywają, ale w takim stanie znaleźć to prawdziwa sztuka. Gratuluje!
Pozdrawiam
Robcyk
miaalem i nosilem taki. wydawal mi sie pancerny - pewnei dlatego, ze znalazlem go w kupie zwiru z naderwanenym paskiem. po nakreceniu chodzil.. dzis ma emeryturę w szufladzie. ale czasmi jeszce lubie zwazyc go w reku... 8)
OdpowiedzUsuń