
Stalowa koperta, ponad 50 letni NOS, po prostu klasyka.

Po jakimś roku podjąłem decyzję że jednak go sprzedam, trudno mi teraz powiedzieć dlaczego, ale stało się. To był grudzień 2007... zapakowany ładnie w paczkę jechał do Warszawy Pocztą Polską, ale już nie dotarł do adresata - ktoś go "przygarnął". Jak się później okazało, podobno był w tym urzędzie pocztowym nowy listonosz który nie wyrabiał z dużą ilością paczek i najpierw je przechowywał w domu, a po miesiącu wyrzucał więc i tak los pewnie spotkał Dosie....

Odszkodowanie co prawda dostałem, ale pozostał pewien niesmak że nie dotarł do nowego właściciela, który miał go komuś dać na prezent - komuś kto pewnie by o niego odpowiednio zadbał. Więc jeśli ktoś z Was zobaczy Doxę z takimi numerami seryjnymi gdzieś na allegro, proszę o cynk:)
Szkoda, niektórzy listonosze już tak mają... wiem coś o tym... Właściwie to chciałam tylko napisać,że podziwiam bloga, piękna pasja... Zajrzę jeszcze jak odgrzebię zegarek pradziadka;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie,Poli