
Jeden z pierwszych zegarków który nabyłem na giełdzie w Bytomiu kilka lat temu. Przypadkowo dojrzałem go pośród różnych złomków, a gdy usłyszałem komentarz gościa w momencie gdy podał mi cenę, coś mnie tchnęło że muszę go mieć i ocalić od zapomnienia.
Zegarek ten w dniu mojego zakupu przyniosła jakaś staruszka która trzymała go w kredensie od kilkudziesięciu lat i chciała go zostawić na pamiątkę, jednak sytuacja finansowa zmusiła ją do sprzedaży.

Jedynym elementem który wpływa na brak ideału to małe wypłowienie tarczy, ale wcale mi to nie przeszkadza.

przepięknie zachowana Pobieda! smutne ,że zegarek który wytrzymał tyle czasu w jednych rękach, za bezcen trafił do kogoś kto sprofanował sztukę merkantylną.. Uratowałeś piękną sztukę od zostania elementem składowym kartonu po butach pełnego szczątek innych rusów.. Gratuluję!
OdpowiedzUsuń