piątek, 14 sierpnia 2009

Wykorzystanie drgającego kryształu kwarcu


Kto by kiedyś pomyślał że można wykorzystać kwarc do takich niecnych czynów jakim jest pomiar czasu? co prawda z punktu widzenia kolekcjonera zegarków mechanicznych, ten powinien zostać nazwany poprzez analogię do człowieka jako cyborg, jednak zagościł w kolekcji i ma swoje dość stabilne miejsce. Ten egzemplarz przybył do mnie z ukrainy poprzez serwis ebay.com za dość niewielkie pieniądze. Poluję jeszcze na jego prawie że siostrę bliźniaczkę Czajkę, ale to może później. Teraz ten cieszy oko, obok 3 innych kwarców. Rozmiar tego zegarka jest naprawdę słuszny, bo 39mm to jest dużo jak na ruska. Minusem jest prawdopodobnie założenie nieoryginalnych wskazówek, ale te o ile są nieoryginalne uważam że pasują, więc taki już zostanie:) Na plus zasługuje logo firmy w cyrylicy, oraz logo Poljota pod osią wskazówek, rzadko spotykany element.

poniedziałek, 27 lipca 2009

Stalowo po raz drugi

Chciałem, polowałem, ustrzeliłem, dostałem, pooglądałem i ponownie sprzedałem. Tak wyglądała droga pierwszego Poljota automata 23 kamieni jak ten ze zdjęcia. Bardzo mi się spodobał, ale jak do mnie dotarł to emocje opadły. Zegarek nie był w najlepszym stanie, miał zdarte indexy fosforowe, do tego ogólnie w jego wyglądzie było nie tak jak powinno. Sprzedałem go na allegro z decyzją że następnego oczywiście kupię, ale z napisem ПОЛЁТ. Z czasem jednak doszedłem do wniosku że tego egzemplarza po prostu się nie kupi (no może za kilka lat), więc kupiłem kolejny, w znacznie lepszym stanie. Jest to ten sam model to wcześniej prezentowany tylko z inną tarczą. Koperta jest oczywiście stalowa, dzięki czemu niewielkie ryski można łatwo usunąć. Poza tym fajny, duży zegarek z dobrym mechanizmem. Ciekawe czy uda mi się dołączyć do niego jego brata?

czwartek, 23 lipca 2009

Wostokowo plasikowo

Bardzo często mi się zdarza po zakupie jednego zegarka znaleźć drugi, z tej samej linii, czyli ten sam model tylko inna wersja tarczy, inny kolor koperty, czy inny napis na tarczy. Tak było i tym razem, najpierw znalazłem na allegro jednego Wostoka w plastikowej kopercie, kilka dni później w klubie pojawił się nr 2. W sumie gdybym nie miał tego pierwszego to nie wiem czy zastanawiałbym się nad zakupem tego, ale jakoś tak wyszło że do mnie trafił.
Jak pisałem wcześniej w poście dotyczącym plastikowego Wostoka, zegarek ten zasługuje na uwagę ze względu na mocowanie mechanizmu. Od dołu przykręcony jest 6 śrubkami, które po odkręceniu, umożliwiają wyjście mechanizmu wraz z bezelem (bez ściągania koronki!) do góry - co widać na zdjęciach.
Poza tym, zwykły zegarek, którego nie noszę zbyt często;)

niedziela, 5 lipca 2009

Roczek i chrono

Jakby nie było, dzisiaj jest rok od powstania bloga, który z założenia miał być tylko zmianą istniejącej strony z moją kolekcją na bardziej "opisową". Bez świadomości jak mi będzie się postować i czy będę w stanie pisać coś co przyciągnie czytelników. Po roku, czyli po 53 postach, otrzymaniu kilku komentarzy i maili mogę stwierdzić że jednak nie jest to nieudany plan. Na ten moment jest jeszcze o czym pisać, prezentować sporo zdjęć a i z dnia na dzień conieco przybywa:)
A tymczasem kolejny chronograf Poljota z mojej kolekcji. Zegarek ten został przeze mnie kupiony chyba z dwa lata temu od człowieka pochodzącego z wielopokoleniowej rodziny pilotów. Jego dziadek, ojciec i wujkowie byli pilotami w polskich siłach lotnicznych i tego typu zegarki wszyscy w rodzinie dostawali za wysługę lat. Nie jest mi niestety znana dokładna ilość lat po jakich to następowało, natomiast pewne jest że dokładnie ten model został wręczony jego ojcu w latach 80-tych. Pomimo kilku latek, prezentuje się i działa niczym nowy (pomijając drobną ryskę na szkiełku). Poza tym, cud miód i malina. Z wszystkich chronografów ten jest najczęściej zakładanym na nadgarstek, chyba ze względu że najbardziej mi pasuje noszenie zegarków z jasnymi tarczami.
Oczywiście koperta stalowa, identyczna jak w pozostałych dwóch prezentowanych wcześniej.

niedziela, 28 czerwca 2009

Conieco o paskach


Czym byłby zegarek bez paska? to dzięki temu kawałkowi skóry można nadać mu stylu, uroku. Sporo zegarków z mojej kolekcji już miało być sprzedane, ale podczas robienia zdjęć do wystawienia na allegro przykładałem je do pasków z zapasów, po czym odkładałem je stukając się w głowę co ja chciałem zrobić?
W przypadku radzieckich zegarków kupno porządnego paska, (podkreślam porządnego) czasem jest lekką fanaberią, ponieważ zegarek wart rynkowo 40pln, otrzymuje pasek kilka razy droższy. Niemniej jednak warto kupić coś, co posłuży więcej niż kilka dni, prezentuje się odpowiednio a materiał z którego jest wykonany jest dobry gatunkowo. Można kupować paski firmy Osin, za 1,8pln w hurtowni, pewnie (sam kiedyś raz tak zrobiłem), ale żonka przekonała mnie że skoro mam mieć coś na nadgarstku to ma to być ozdobą a nie nie wiadomo czym. Od tamtej pory w głównej mierze w kolekcji zegarki mają paski Horido, Hirsch oraz kilka polskiej produkcji firmy Reda. Te pierwsze są w bardzo dobrej cenie, do tego ich "podbicie" jest wykonane z nubuku dzięki czemu noszenie jest baaaardzo przyjemne. Druga firma czyli Hirsch należy już do trochę droższych, natomiast Reda ze względu na swój unikalny pasek (nie widziałem drugiego takiego w takiej cenie) 21mm, z przeszyciem na teleskopy w rozmiarze uszu 18mm w cenie 7pln przebija wszystkich. Ten ostatni super się nadaje do wszelkich komanidrów, chronografów i innych sporych rozmiarów rusków.
Standartem w radzieckich męskich zegarkach jest rozstaw uszu 18mm, choć czasem zdażają się większe, czyli 20mm. Na zdjęciu obok rewelacyjne "rally" które idealnie komponują się np. z kwarcową Raketą, ale o niej będzie osobna historia...
Wszystkie zaprezentowane paski w tym poście są produkcji firmy Horido.

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Olimpijski Wostok Amfibia

Jednym z najczęściej spotykanych logotypów powiązanych z olimpiadą na zegarkach produkowanych w ZSRR było logo z Moskwy 1980. Bardzo mało jest innych, a szczęściem taki rodzynek trafił do mojej kolekcji kilka lat temu. Po debatach ze znajomymi najbardziej prawdopodobnym jest logo z olimpiady w Seulu. Przemawiają za tym takie fakty jak:
- lata w których produkowane były te Amfibie
- najbardziej zbliżony kształt do "łyżwy" na tarczy
- identyczny ustrój - komunizm (ZSRR - Korea)
Jeżeli się mylę, chętnie poprawię, a może ktoś ma jakąś propozycję? zainteresowanych do dyskusji zapraszam do obejrzenia tej strony - sporo logotypów z całego nowożytnego olimpijskiego okresu.
A odchodząc od tematu polityki, jest to całkiem sympatyczny, mało spotykany zegarek który poprzez okręgi symbolizujące pięć kontynentów, nadaje mu sportowego ducha. Czyż nie?

czwartek, 11 czerwca 2009

Trochę z innej beczki


Co się stanie gdy weźmiemy przedmioty ze zdjęcia obok, do tego skorzystamy z miski i kilku podstawowych składników które zazwyczaj są w lodówce?
Przepyyyyszne naleśniki, na które przepis znalazłem na blogu Doroty, który zajął pierwsze miejsce w konkursie na blog roku, czego jest serdecznie gratuluję!
Nie przypuszczałem nigdy że pierwsze naleśniki z musem truskawkowym które zrobię wyjdą takie pyszne! Zachęcam wszystkich, przede wszystkim facetów:) do spróbowania swoich sił przy przepisach z tego blogu, wszystko opisane w bardzo dobry sposób, proporcje idealne, a same zdjęcia wywołują chęć zjedzenia.
A że trochę interesuję się czasomierzami i wszystkie posty są z nimi związane, to dla formalności dodam że do pieczenia tych naleśników skorzystałem ze stopera, który równomiernie odmierzał czas - 1 min na pierwszej stronie pieczenia, 30-40sek. na drugiej stronie pieczenia:)
Doroto, mam nadzieję że za wykorzystanie Twojego smakowitego zdjęcia nie podasz mnie do sądu;)

niedziela, 31 maja 2009

Zielona Raketa olbrzym

Kolejny egzemplarz z hurtowego zakupu z rynku niemieckiego. Tym razem siostra prezentowanej Rakety, z tym że inny jest kolor tarczy, oraz nazwa marki jest pisana inną czcionką. Co prawda jest olbrzymia ilość kombinacji kolorystycznej (czarne, kilka odmian niebieskiego i czerwonego, a do tego chromowane albo pozłacane), ale ten zegarek na pewno mi nie zbrzydnie.
Jest to produkcja z lat 80-tych, która w przypadku tego modelu przeleżała sobie grzecznie te 20-kilka latek w oczekiwaniu na mnie;) Rozmiar zegarka jest również słuszny, bo ma 42mm średnicy!
Raketa ta była również niezbędnym elementem dla piechurów z ZSRR, ponieważ pozwalała na szybkie określenie czasu w całym związku radzieckim, w którym było kilka stref czasowych.
Cóż więcej mówić? lepiej podziwiać ten egzemplarz:)
PS. jedynym minusem jest rozmiar uszu, tylko 18mm, co przy tak dużej średnicy nie wypada rewelacyjnie (porównując do elektroniki która jest trochę mniejsza a ma uszy większe o 2mm)

piątek, 22 maja 2009

Niebieski Wostok


Zegarek na który polowałem. Ciężko mi jednoznacznie powiedzieć dlaczego mi się podoba, prawdopodobnie dlatego że ten typ koperty mi dobrze leży na nadgarstku, tak jak wcześniej prezentowany Wostok i Komandir. Kolor tarczy trochę nie jest przekonujący, a widać to zresztą u innych producentów - mało kto produkuje zegarki z niebieskimi tarczami.
Jest to typowa produkcja z lat 80-tych, zegarek dość często pojawiający się na allegro, ale trzeba trafić żeby był w dobrym stanie. W tym modelu często mankamentem odpychającym od zakupu są wskazówki które z niewiadomych przyczyn śniedzieją i psują ogólny wizerunek. Poza tym, to zwykły, niebieski Wostoczek

niedziela, 10 maja 2009

Wars wita Was, Wars wita nas


Polski okaz. Nie jest znane pochodzenie nazwy, czy ma związek z wagonem pociągu PKP w którym można coś zjeść, czy od imienia polskiego rybaka, który zgodnie z legendą otrzymał ziemię nad Wisłą i stworzył wraz z żoną Sawą obecne miasto Stołeczne.
Ważne jest to, że w fabryce Błonie stworzono kolejny model (jeden z milionowej produkcji) który trafił do mnie o nieźle się tu trzyma. Jest to dość mały zegarek, produkowany w zamyśle dla młodzieży, ale wydaje mi się że mało który młodzieniec chciałby taki nosić na ręku... Cóż, czasy się zmieniają, ale stare zegarki wciąż pozostaną fantastyczną pasją ludzi takich jak ja. Ludzi, dla których takie cykające "coś" z napisem "Made in Poland" na dole tarczy ma dużo większe znaczenie niż "Swiss Made". Nawet jeśli te zegarki były tylko składane w Polsce a wyprodukowane w ZSRR.
Copyright © 2008 Krzysiek_W k.wlodkowski@gmail.com